Interpelacja w sprawie systemu gospodarowania odpadami na wzór rozwiązań francuskich
Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się do Pana Ministra w imieniu zakładów i przedsiębiorców, zajmujących się gospodarką odpadami, oraz przedstawicieli samorządów lokalnych. Polski system gospodarki odpadami, a w zasadzie jego brak skłania branżę ˝odpadową˝ do korzystania ze sprawdzonych, i co istotne, skutecznych wzorców państw europejskich. Francuskie rozwiązania w dziedzinie gospodarki odpadami są tego przykładem. We Francji uważa się, że rozpoczęcie spójnej i racjonalnej budowy systemu gospodarki odpadami komunalnymi wymaga powołania struktur międzygminnych, obejmujących działaniem minimum 100 tys. mieszkańców. We Francji, chociaż jest tam 36 tys. gmin liczących przeciętnie 1500 mieszkańców (w Polsce: 2,5 tys. gmin, średnio po 15 200 mieszkańców), tworzenie takich związków przebiegało stosunkowo szybko, zwłaszcza po 1975 r., kiedy ukazała się dyrektywa ramowa UE ustanawiająca standardy i kierunki działań dla gospodarki odpadami. Dziś te związki zrzeszają tam 80% gmin - reszta została ustawowo zobowiązana do przystąpienia do nich do końca 2004 roku. Polska ustawa o samorządzie gminnym od 14 lat przewiduje możliwość obligatoryjnego tworzenia międzygminnych związków komunalnych, ale ta możliwość nie jest wykorzystywana. We Francji administracja publiczna staje się właścicielem i dysponentem odpadów komunalnych w momencie odbioru od mieszkańców. To ona decyduje, jak segreguje się odpady i dokąd się je wywozi. Usuwanie i zagospodarowanie odpadów we Francji zleca się najczęściej firmom prywatnym, opłacanym z pieniędzy mieszkańców. Jako ˝właściciel˝ odpadów gmina może racjonalnie nimi gospodarować. W wielu departamentach francuskich opłaty za gospodarkę odpadami wnosi się (wraz z podatkami) do urzędu skarbowego, który przesyła je samorządom. W Polsce ten strumień pieniędzy omija budżet gminy, bo mieszkańcy płacą za usuwanie odpadów firmom wywozowym. Gmina ma ustawowy obowiązek organizacji systemu selektywnej zbiórki odpadów, ale nie wie, skąd na to czerpać środki. Na każde 100 złotych wydanych na kosztowny system zbiórki selektywnej polskie gminy ze sprzedaży surowców wtórnych uzyskują najwyżej 20 zł. Efektem takiego mechanizmu finansowania jest prawie powszechny festiwal hipokryzji - 40% gmin ustawiło kolorowe, rzucające się w oczy pojemniki do selektywnej zbiórki, ale 97% odpadów komunalnych i tak ląduje na składowiskach. Brak prawnych uregulowań umożliwiających gminom przejęcie opłat za usuwanie odpadów komunalnych powoduje, że unijna zasada, iż zanieczyszczający ponoszą koszty związane z gospodarką odpadami, pozostaje na papierze. To również stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego gminom brakuje pieniędzy na wypełnianie ˝rządowych˝ zobowiązań wobec Unii. W Polsce firmy zajmujące się wywozem śmieci zawierają umowy cywilnoprawne z mieszkańcami, którzy płacą im za usuwanie odpadów. Jeśli firma spełnia ustawowe warunki techniczno-proceduralne, gmina nie może odmówić wydania zezwolenia na wykonywanie tych czynności na jej terenie ani narzucić konkretnych obiektów, instalacji czy technologii, które ma wykorzystywać do właściwego zagospodarowania przejętych odpadów. W efekcie firmy te wywożą odpady tam, gdzie przyjmuje się je najtaniej. Ponieważ praktycznie nie ma możliwości skutecznej kontroli (przez Inspekcję Ochrony Środowiska i inne organy administracji publicznej), kolejny posiadacz odpadów najczęściej je składuje, nie mając do tego stosownych warunków ani zezwoleń. Z tego względu wszelkie plany budowy nowego, prawidłowego systemu gospodarki odpadami mogą okazać się nietrafione: zamiast do nowych obiektów - instalacji wykonanych zgodnie z wymogami (i z reguły na koszt publiczny), odpady powędrują tam, gdzie najtaniej. We Francji, podobnie jak u nas, zdarzają się protesty przeciwko budowie kompleksów zintegrowanej gospodarki odpadami, zwłaszcza składowisk, i instalacji ich termicznej utylizacji, pod hasłem ˝wszędzie, tylko nie u nas˝. W przypadkach impasu decyzyjnego administracja regionu (odpowiednik województw) jako strażnik należytego wykonywania zadań publicznych ma ustawowe prawo podjęcia ostatecznej decyzji. U nas ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym przewiduje podobne mechanizmy interwencji państwowej, ale jedynie w przypadku impasu decyzyjnego na poziomie gminy w kwestii lokalizacji inwestycji celów publicznych o znaczeniu krajowym lub wojewódzkim. Przepis ten nie dotyczy zamierzeń inwestycyjnych związków gmin lub powiatów, a krajowy plan gospodarowania odpadami nie zawiera żadnego zapisu, który można by określić jako inwestycję celu publicznego o znaczeniu krajowym. Przepisy ˝interwencyjne˝ nie są więc w tym przypadku używane. W Polsce, inaczej niż w UE, administracja publiczna szczebli ponadgminnych odżegnuje się od obowiązków finansowo-organizacyjnych w gospodarce odpadami. A przecież każdy z tych szczebli administracji ma zapisane jako zadania własne także sprawy ochrony środowiska. Sprawia to wrażenie, że zobowiązania, jakie podjęliśmy podczas negocjacji członkowskich co do uporządkowania gospodarki odpadami, mają w całości spaść na gminy, które nawet nie powołały odpowiednich struktur. I to przy świadomości, że dystans, jaki pod tym względem dzieli nas od standardów unijnych, wynosi kilkanaście lat. Nie sposób zakładać, że samorządy gminne (nawet ewentualne ich związki) sprostają tym zadaniom, zwłaszcza że w wielu aspektach przedsięwzięcia infrastrukturalne w gospodarce odpadami mają charakter i znaczenie wojewódzkie. Nietrudno też zrozumieć, dlaczego grożą nam kary unijne. Samorządom francuskim na wstępnym etapie wyboru systemów i technologii gospodarki odpadami pomaga nieodpłatnie rządowa agencja ADEME. Ma ona, podobnie jak nasz NFOŚiGW, agendy regionalne, ale również doradza i świadczy - nieodpłatnie - usługi eksperckie na rzecz samorządów. Jest to sposób ochrony przed nietrafionymi ekonomicznie i technologicznie inwestycjami realizowanymi na koszt publiczny. Tak działająca instytucja byłaby potrzebna i w Polsce. Przykłady inwestycji niektórych dużych polskich miast, wykonanych przy założeniu, że można wyręczyć mieszkańców z obowiązku selektywnej zbiórki odpadów, bo ich segregację można przeprowadzić na końcu, w urządzeniach mechanicznych przed składowiskiem, pokazały fiasko technologii, którymi kuszą niemal co kilka dni różne firmy. Takie ˝przetwarzanie˝ wymieszanych odpadów pozwala w niewielkim procencie na odzysk elementów użytecznych. W UE nadal przeważa zasada zapobiegania mieszaniu odpadów. Ich selekcję prowadzą mieszkańcy. Zajmujący się na co dzień gospodarką odpadami dobrze wiedzą, jak istotna jest edukacja ekologiczna społeczeństwa. Uważa się, że bez zmiany zachowań mieszkańców gmin wysiłki na rzecz modyfikacji sposobu gospodarowania odpadami skazane są na niepowodzenie. W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z prośbą o odpowiedź na następujące pytania: 1. Czy ministerstwo podejmie prace związane ze zmiana zapisów ustawowych dotyczących systemu gospodarowania odpadami w Polsce? 2. Czy w projektach zmian znajdą się przepisy sięgające po skuteczne i sprawdzone metody stosowane już od dawna przez inne państwa europejskie? Z wyrazami szacunku Poseł Sandra Lewandowska Warszawa, dnia 14 listopada 2006 r.
- Interpelacja w sprawie utrzymania dofinansowania programu hodowlanego na przykładzie Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt Sp. z o. o. w Bydgoszczy
- Interpelacja w sprawie sytuacji w polskim gazownictwie
- Interpelacja w sprawie polskiego stanowiska dotyczącego propozycji zmiany statusu Kosowa
- Odpowiedź na interpelację w sprawie opłat za rozmowy międzymiastowe
- Interpelacja w sprawie opóźnień związanych z pracami nad Lubuską Strategią Innowacji